Tworzenie wielojęzycznych stron internetowych - poradnik

Co warto wiedzieć o tworzeniu wielojęzycznych stron internetowych?

Prowadzisz sklep internetowy i coraz częściej odwiedzają go użytkownicy spoza granic Polski? A może jesteś właścicielem hotelu w dużym mieście, gdzie często odbywają się międzynarodowe konferencje albo ciekawe imprezy kulturalne, przyciągające setki przyjezdnych z różnych stron świata? Jeśli zastanawiasz się, jak zwiększyć krąg swoich klientów, warto rozważyć wprowadzenie dodatkowych wersji językowych twojej strony internetowej.

Tworzenie treści w wielu językach – przekład automatyczny ma swoje wady

Jeżeli Twoja strona działa na WordPressie, to pierwszym odruchem będzie zapewne znalezienie odpowiedniego pluginu, który w kilka minut wykona tłumaczenie za Ciebie. Owszem istnieje kilka takich wtyczek, np. Polylang, Google Language Translator, Multilingual Press czy Translator Revolution, jednak wygenerowane przez nie tłumaczenie nie jest idealne, często brzmi sztucznie i nie posiada naturalnej płynności, warto więc zawsze sprawdzić je i „wygładzić” zarówno pod względem stylistyki, jak i semantyki. Oczywiście można posiłkować się takim automatycznym przekładem jako bazą, ale pamiętajmy, że chociaż roboty coraz lepiej radzą sobie z żywym językiem (wystarczy prześledzić niesamowity postęp jaki w ciągu kilku lat odnotował Tłumacz Google), to długo jeszcze nie zastąpią w tym obszarze człowieka.

Najlepszym rozwiązaniem, jeśli chodzi o przygotowanie dodatkowych wersji językowych strony internetowej, będzie zatem zatrudnienie doświadczonego tłumacza. Jest to niekiedy kosztowne, szczególnie w przypadku obszernych opisów produktów lub usług, ale w zamian zyskujemy gwarancję, że przygotowane tłumaczenie wiernie odwzorowuje treść oryginału. Jednocześnie będzie ono przyjazne dla zagranicznego odbiorcy – nie będzie raziło go błędami składniowymi, które mogą zniechęcić do dalszego czytania i w efekcie spowodują, że opuści on naszą stronę. Znajomość niuansów kulturowych, związków frazeologicznych, umiejętność rozszyfrowania skrótów myślowych, a także intuicja niezbędna do poprawnej interpretacji tekstu, daje człowiekowi znaczną przewagę nad translatorem automatycznym. Pozwala to uniknąć zjawiska, które niektórzy przekładoznawcy nazywają tzw. tłumaczeniem „na rybkę”, czyli słowo do słowa. Pamiętajmy jednak, że teksty na strony internetowe o wąskiej, specjalistycznej tematyce, np. technicznej, prawnej lub medycznej, powinny być zawsze przygotowywane przez tłumacza, który orientuje się w przepisach, praktykach i procedurach, związanych z daną dziedziną działalności gospodarczej.

Wersje językowe stron internetowych a SEO

Na pierwszy rzut oka jakość tłumaczenia strony internetowej może wydawać się nieistotna z punktu widzenia SEO. Czy na pewno? John Muller, Senior Webmaster Trends Analyst w Google, przyznał niedawno na Twitterze, że automatycznie tłumaczone teksty o złej jakości to wciąż słaby content, który w rezultacie obniży pozycję strony, a w skrajnych przypadkach, gdy tekst będzie wręcz “bełkotem”, może to skutkować filtrem ręcznym od Google. Dlatego warto jeszcze raz podkreślić zaletę jaką jest unikalność oraz poprawność językowa i logiczna treści przygotowanej przez biuro tłumaczeń. Jeśli dodatkowo poprosimy tłumacza o uwzględnienie w przekładzie słów kluczowych ustalonych podczas researchu fraz dla danej wersji językowej (wszak nie muszą się one pokrywać z polskimi odpowiednikami), zyskamy treść o dużym potencjale SEO.

Obcojęzyczne wersje strony w obrębie domeny czy na kilku domenach narodowych?

Support Google rekomenduje użycie różnych adresów URL dla poszczególnych wersji językowych strony, jednak wybór najlepszego rozwiązania należy poprzedzić analizą, czy strona ma mieć charakter wielojęzyczny (tj. kierowana do odbiorców, posługujących się określonym językiem), multiregionalny (kierowana do rezydentów danego regionu), czy być połączeniem obu powyższych. Jeśli treść witryny w założeniu ma być kierowana do użytkowników pochodzących z konkretnych krajów lub regionów, alternatywne wersje językowe najlepiej umieścić na domenach najwyższego poziomu, czyli .pl, .de, .fr czy .co.uk.

Zaletą tej metody jest jasne kierowanie geograficzne oraz łatwa separacja witryn, natomiast minusem jest konieczność rejestracji i utrzymania wielu domen, co po pierwsze może być kosztowne, a po drugie, czasem okazuje się niemożliwe, jeśli interesująca nas nazwa domeny jest już zajęta pod danym rozszerzeniem. Bardzo ważnym mankamentem tego rozwiązania, jest również konieczność zapracowania „od zera” na autorytet nowych domen, a więc zadbanie, aby strona na nich umieszczona została poprawne zakodowana, wypełniona wartościową treścią, wykazywała wysoką responsywność na urządzeniach mobilnych oraz była zoptymalizowana pod kątem wyszukiwarek. Niemniej jednak, jeśli kierujesz swoją ofertę do konkretnego odbiorcy i możesz poświęcić czas oraz pieniądze na pozycjonowanie kilku stron, ta metoda jest idealna. Strony multiregionalne można zbudować również poprzez zastosowanie subdomen z domenami gTLD (np. en.mojastrona.pl) lub podkatalogów z domenami gTLD (np. mojastrona.pl/en/), chociaż jak zauważa Google, przy takiej strukturze użytkownicy mogą nie rozpoznać kierowania geograficznego po samym adresie URL.

Jeśli zdecydujemy się na wdrożenie odrębnych wersji językowych w ramach jednej domeny, aby poinformować wyszukiwarkę, że dana podstrona może być wyświetlona w alternatywnych wersjach językowych, w kodzie strony osadza się atrybuty hreflang. Jeśli kod strony zawiera prawidłowo zaimplementowane “hreflangi”, wyszukiwarka “zaproponuje“ użytkownikowi podstronę zawierającą właściwy dla niego język. Co ciekawe atrybut hreflang – poza wskazaniem samego języka poprzez dodanie do niego kodu państwa – umożliwia także uściślenie regionu, dla którego dana podstrona będzie najodpowiedniejsza. Pozwala to na stworzenie w obrębie jednej witryny kilku podstron w tym samym języku o podobnej lub nawet identycznej treści, która przez wyszukiwarki nie będzie uznana za duplikat, ale jako informacja adresowana do innej grupy odbiorców. Dzięki temu prowadząc np. międzynarodowy sklep internetowy możemy stworzyć dla odbiorców z Francji, Belgii i Haiti alternatywne wersje stron z identyczną treścią w języku francuskim, na których jedyną zmienną informacją będzie ta o kosztach przesyłki lub możliwych cłach i podatkach, przy czym nie powinno to wpłynąć negatywnie na pozycjonowanie strony.

Nie zapomnij o metadanych

Jednym z często popełnianych błędów podczas tworzenia różnych wersji językowych strony internetowej jest skupienie się wyłącznie na przekładzie głównej treści. Zapomina się, że równie ważne jest przygotowanie tłumaczenia tytułów stron, opisów meta, a także samych URL-i. Potencjalny zagraniczny klient, widząc wyniki wyszukiwania z polskimi metadanymi: tytułem i opisem, może mieć wątpliwości, czy dany link kryje w sobie treść zgodną z jego zapytaniem. Poza tym nie tłumacząc tych elementów, zaniedbujemy istotny czynnik wpływający na ranking stron, ponieważ poprawne wykorzystanie w nich słów kluczowych może być pierwszym krokiem do uzyskania lepszych pozycji w wyszukiwarce.

Zadbaj o pozytywne doświadczenia użytkownika i użyteczność treści

Czy dostosowanie strony nie tyko ze względu na język, ale także do określonego regionu, z którego pochodzi odbiorca, jest istotne? Zdawałoby się, że nie, jednak w rzeczywistości może mieć bardzo duży wpływ na pozytywne lub negatywne doświadczenia użytkownika. Języki rozwijają się inaczej w poszczególnych częściach świata. 

Szczególnie widoczne jest to na przykładzie uniwersalnego języka, jakim jest angielski, który po upadku kolonializmu zaczął ewoluować w Ameryce Północnej odrębnym torem niż w Wielkiej Brytanii. Różnice pomiędzy tymi odmianami języka angielskiego widoczne są nie tylko w samym słownictwie, szczególnie w stosunkowo młodych dziedzinach życia i gospodarki (np. motoryzacji), ale także w gramatyce czy samej pisowni wielu wyrazów – widać to np. w zapisie końcówek recognise, colour, flavour (bryt.) i odpowiednio recognize, color, flavor (am.). Amerykanin czytając np. opis produktu na stronie, w którym zastosowano brytyjską pisownię i składnię, może uznać, że tekst jest napisany językiem wyniosłym lub wręcz dla niego niezrozumiałym i opuści stronę, nie zapoznając się do końca z jej treścią.

Różnice w obrębie jednego języka mogą też negatywnie wpływać na liczbę konwersji na naszej stronie internetowej, co może być szczególnie odczuwalne w przypadku sklepów internetowych. Potencjalny klient może nie znaleźć w sklepie interesujących go artykułów, pomimo iż będą one znajdowały się w naszym katalogu lub znajdzie produkt, który nie odpowiada jego zapytaniu. Przykładem mogą być branże związane z wyposażeniem wnętrz i częściami samochodowymi. Amerykanin szukając kranu, gniazdka elektrycznego i kubła na śmieci, użyje w katalogu sklepu słów faucet, power outletgarbage can, których brytyjskim odpowiednikiem będą tap, socketdustbin. Podobnie wyszukując hamulec ręczny, gałkę zmiany biegów czy błotnik, wpisze w wyszukiwarce emergency brake, stick shiftsplash guard, ale nie znajdzie tych części w naszym sklepie, jeśli użyliśmy brytyjskiego nazewnictwa – handbrake, gear shiftmudflap

Czasami słowa o tej samej pisowni nazywają dwa różne przedmioty, np. jelly to w brytyjskim języku angielskim galaretka, a w amerykańskim – gładki dżem pozbawiony kawałków owoców, jumper to rodzaj swetra (bryt.) lub sukienka z dzianiny (am.), a purse – nieduży portfel (bryt.) lub torebka damska (am.). Może to doprowadzić do sytuacji, w której klientowi ze Stanów Zjednoczonych na zapytanie o treści vest, wprowadzone z intencją zakupu szykownej kamizelki, wyszukiwarka zaproponuje podstronę sklepu, gdzie sprzedawane są sportowe koszulki typu tank top. Taka strona od razu zostanie porzucona przez potencjalnego klienta, co w efekcie podniesie współczynnik odrzuceń, stanowiący również jeden z istotnych faktorów, za pomocą których Google ocenia przydatność strony.

Projektowanie stron internetowych w wielu wersjach językowych, a w szczególności sklepów internetowych, jest zatem zadaniem, do którego należy podejść kompleksowo. Wymaga dokładnej analizy wielu czynników, a przede wszystkim określenia grupy docelowej odbiorców, do których chcemy kierować swoją ofertę. Dziesiątki godzin pracy poświęcone na rozwój strony mogą jednak zaowocować znacznym poszerzeniem bazy klientów, zwiększeniem zysków oraz wzrostem rozpoznawalności marki poza granicami Polski.

Magdalena Sroka - Specjalista ds. SEO

słabeujdziemoże byćdobrerewelacja! (Nie ma jeszcze ocen)
Wczytuję...